<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6931675816947008645</id><updated>2012-03-01T02:29:48.872-08:00</updated><category term='pamiętnik'/><title type='text'>Z pamiętnika seksoholika</title><subtitle type='html'>Kolejny blog, którego tematem przewodnim jest seks</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>luki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02699609183760720621</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>8</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6931675816947008645.post-4835626919709453561</id><published>2012-02-06T13:02:00.000-08:00</published><updated>2012-02-06T13:02:19.771-08:00</updated><title type='text'>8. Czaterianka</title><content type='html'>Szukałem nowych doznań. Wpadłem na genialny pomysł. Cichodajki.O ile w świecie blokowych burdelików czułem się prawie jak ryba w wodzie, a zorganizowanych "klubów nocnych" spróbowałem, sztuk 1, to nie miałem jeszcze przyjemności z dziewczyną nie ogłaszającą się w serwisach erotycznych. Mam na myśli dziewczyny, które robią to z nieznajomymi. Czat Interii słynął z możliwości znalezienia takich właśnie okazji.Tak więc po kilkunastu pełnych oburzenia odpowiedziach, jaki to niemoralny jestem, oraz po kilku banach na czacie, poznałem pewną młodą dziewczynę. Kamilę. Twierdziła, że ma lat 19, i że nie robiła tego jeszcze za pieniądze, ale chciałaby spróbować. Mieszkała z rodzicami, więc w grę wchodzi tylko auto. Umówiliśmy się na wieczór, na przystanku autobusowym w jej dzielnicy. Rozmawialiśmy pół godziny przez telefon, więc miałem pewność, że to nie żaden żartowniś. Kiedy podjechałem na przystanek, uświadomiłem sobie, że nawet nie wiem jak ona wygląda. Cóż, najwyżej ucieknę. Tylko jak poznam, że ona to ona? Ale ona wiedziała, jak wygląda mój samochód. A że rzucał się w oczy, to postanowiłem poczekać. Czekałem, czekałem, dzwoniłem....nie odebrała. Wystawiła mnie? Wróciłem do domu. Następnego ranka, po załatwieniu spraw zawodowych, skorzystałem z usług mojego ulubionego burdeliku, mając znów nadzieję na spotkanie mojej Anielicy z tatuażami. Niestety - znów jej nie było. Ale co tam, znowu miałem szczęście. Śliczna, szczuplutka 20-23 latka, brunetka. Było...fajnie, ale przecież to już znam. Zawsze to samo. Wchodzę, wybieram, płacę, biorę prysznic, "francuz", kilka pozycji, dziewczyna niby się stara, ale widać że lekko znudzona, ubieram się, wychodzę. I to, że dziewczyna ta była naprawdę śliczna, niczego tu nie zmienia. Chciałem więcej emocji, a wszędzie dostawałem zwykły płatny seks. Ale kiedy wyszedłem, odezwał się mój "towarzyski" telefon. To była Kamila. Powiedziała, że nie mogła być bo pokłóciła się z rodzicami i dostała szlaban, ale może dzisiaj się ze mną spotkać. Cóż... rozmowa była całkiem miła, więc postanowiłem spróbować jeszcze raz. Wieczorem podjechałem w umówione miejsce. Tym razem przyszła. Niska blondynka z lekką nadwagą, wyglądająca na maksimum 18 lat. Wsiadła do auta, i spytała czy na pewno chcę z nią jechać, bo jak nie, to może wysiąść. Cóż... naprawdę chciałem z nią jechać. Wyglądała tak ... naturalnie, zupełnie inaczej, niż wszystkie te kobiety które do tej pory spotykałem. Nie była piękna, może nawet nie była zbyt ładna, nie pociągały mnie te dodatkowe kilogramy, ale pociągała mnie jej naturalność. Nawet przez myśl mi przeszło, że to może być jej pierwszy raz. Ruszyłem. Krążyliśmy po mieście, w zasadzie nie wiedziałem jak zacząć i czy w ogóle do tego dojdzie. Rozmawialiśmy o tym co robi. Powiedziała, że uczy się w technikum. Spytałem pół żartem czy ma dowód, ale miała. Nawet pokazała go, dzięki czemu poczułem się trochę pewniej. Miała ochotę na piwo albo drinka. Ja oczywiście nie mogłem pić, zaproponowała więc zatrzymać się na stacji benzynowej. Kupiliśmy sok i wódkę. Kamila nie przejmując się niczym wylała pół soku na parking i dolała wódkę. Czyżby brakowało jej odwagi? Chciała sobie TO ułatwić?Poprowadziła mnie bocznymi drogami do lasu. Było ciemno, środek zimy, sypał śnieg. Tu na pewno nikt nas nie mógł zobaczyć. Zapytałem, czy nie boi się tak jechać do lasu z obcym facetem. Przecież mógłbym być zboczeńcem, mordercą. Odpowiedziała, że ma tak pojebane życie, pojebanych rodziców i nie ma zbyt wiele do stracenia. Pozwoliła zrobić nam wspólne zdjęcie. Zbliżyłem się do niej i pocałowałem ją. A raczej pocałowaliśmy się w tej samej chwili. Po kilku minutach byliśmy rozebrani na tylnym siedzeniu. Jej lekka nadwaga, wbrew moim przypuszczeniom, spowodowała , że poczułem się z nią jeszcze lepiej....jak z prawdziwą kochanką na której mi zależy. To nie był tylko seks za pieniądze. To było coś znacznie więcej, coś więcej niż z tą ślicznotką z którą byłem przed południem. Z drugiej strony, to było ciekawsze niż seks z własną dziewczyną. Może niektórym trudno to zrozumieć, ale to takie uczucie kontroli, że ona robi to co ja chcę, że JA robię to co chcę i wcale nie muszę sprawiać jej przyjemności (choć Bóg  mi świadkiem, że chcę). Kiedy skończyliśmy, odwiozłem ją prawie pod dom (nie chciała zdradzić gdzie mieszka). Zanim wysiadła, nieśmiało powiedziała, że coś jej się za te spotkanie należy. A już myślałem, że to nie dla pieniędzy :) Ale naprawdę należało jej się. Zapytałem ile się należy, ale ona w ogóle nie zamierzała się targować! Powiedziała,  że może 50zł...czy to nie będzie za dużo? Zatkało mnie. Dałem jej 50 zł i jeszcze kartę z doładowaniem do telefonu (mieliśmy tą samą sieć) za 25zł. Powiedziała, żebym jeszcze kiedyś zadzwonił jak będę miał ochotę, zabrała "sok" i poszła.To był najtańszy płatny seks jaki mi się przytrafił. Czego jeszcze chcieć? Ale ja byłem wtedy taki głupi...żądny przygód i kolejnych dziewczyn, zapomniałem o Kamili, a jej numer gdzieś przepadł. I żałuję tego do dziś. Do dziś zastanawiam się, czy ona zrobiła to dla tych kilku złotych, czy może także dlatego, że sama tego chciała a nie miała z nim - bo wątpię, by należała do rozchwytywanych dziewcząt. I naprawdę żałuję, bo straciłem dziewczynę, która chciała być moja na każde skinienie. Za cenę bukietu kwiatów, bez randek i wszystkich tych starań, na które nie miałem ochoty. Ale wtedy dla mnie liczyło się to, że moje potrzeby rozpaliły się jeszcze bardziej i już po powrocie do domu wszedłem na czata mojego miasta z nickiem w stylu "on_$$$"...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6931675816947008645-4835626919709453561?l=wiecejseksu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/feeds/4835626919709453561/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2012/02/8-czaterianka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/4835626919709453561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/4835626919709453561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2012/02/8-czaterianka.html' title='8. Czaterianka'/><author><name>luki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02699609183760720621</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6931675816947008645.post-1663548517653372531</id><published>2012-01-31T06:41:00.000-08:00</published><updated>2012-01-31T09:21:07.954-08:00</updated><title type='text'>7. Pizza</title><content type='html'>Tkwiąc w tym bezbożnym, materialnym świecie, postanowiłem dziś zafundować sobie wzlot na wyżyny uniesień... niestety zadzwoniłem pod zły numer. Drzwi otworzyła niska, szczupła blondynka, niewielkie piersi, twarz taka zupełnie normalna. Ponieważ zwykle trafiałem na wysokie panie, postanowiłem skorzystać. Mieszkanko o dziwo było duże - dwa oddzielone "gabinety", łazienka i kuchnia - pachniało, więc pewnie coś sobie na obiadek akurat pichciła. Wiem, to może niegrzecznie w takich godzinach. Szybciutko wskoczyłem zachęcony pod prysznic (a właściwie do wanny) i biegiem do łóżeczka. Panna przyszła i odtąd zaczęło być tak, jak być nie powinno. Położyłem się, a ona zaczęła zabierać się za robienie tak zwanego francuza w gumce. Przyjęła taką pozycję, że widziałem tylko jej włosy i plecy. No dobrze - pomyślałem - może dziewczyna chce się skupić na robocie, a nie patrzeć mi w oczy. Pewnie doświadczona jest i nie musi z mojego wyrazu twarzy niczego wyłapywać. Otóż nie. To, co w wykonaniu wielu staje się sztuką, a wykonaniu pozostałych jest dobrym rzemiosłem, w jej osobliwym wykonaniu było niczym. Po prostu - większości tego co robiła nawet nie poczułem, a w przerwach, jakby chcąc nadrobić, gryzła. Po kilku minutach poczułem straszne znużenie i przygnębienie faktem, iż płacę jej za coś tak nijakiego, i zażądałem zmiany pozycji. I jak się pewnie można było domyślić, to także nie był dobry pomysł. Najpierw wpadłem w popłoch, gdy ujrzałem mojego "małego". Krew! - pomyślałem, lecz szybko uspokoiłem się widząc, że to tylko gumka w dziwacznym kolorze. Może nie jestem bardzo doświadczony i dlatego zrobiło to na mnie takie wrażenie. Nie widziałem żeby panie takich używały, i nie widziałem jak ona mi ją zakładała.Blondynka położyła się na plecach, lekko rozstawiła nogi, z gracją modelki obróciła głowę w bok i położyła ją na poduszce. "Co ja mam robić?" - pomyślałem, gdyż poczułem się jak prawiczek. Zacząłem bawić się jej ciałem. Dotykać, całować. Lubię to. A poza tym - byłem ciekaw, jak zareaguje. Zawsze jestem ciekaw. Zapewne w większości są to różne udawane "uniesienia", czasami pewnie są prawdziwe, zwykle po prostu panna jakoś reaguje, choćby trzymając mnie za włosy, dotykając. Starają się, doceniam to. Naprawdę nigdy nie żądam wiele. A tymczasem ona jak leżała tak leżała, jedynie z rzadka mrugając. Ręce rozłożone, nogi też. Cóż - ciało nawet sympatyczne, pobawiłem się. Ona nadal leżała bez ruchu - o przepraszam, mrugała i zapewne oddychała, bo nie czułem by temperatura jej ciała spadła. "No dobrze, dość tego" - pomyślałem. Rozpocząłem działania w najbardziej uświęconej pozycji. Czy coś się zmieniło? Nie, nawet nie drgnęła. Zacząłem wykonywać ruchy przez niektórych zwane kopulacyjnymi. Powiało nudą. Zacząłem się zastanawiać. Nic lepszego do roboty nie miałem. Ta sytuacja skojarzyła mi się z wbijaniem gwoździa w deskę. Albo w kłodę. A więc te żarty o kobietach, które są w łóżku jak kłody, były prawdziwe... Refleksje nasuwały mi się coraz częściej. 2,50zł za minutę. Jak najtańsze tele-audio. Mimo wszystko wrażenia lepsze niż przez telefon. Nie jest tak źle.Po chwili ogarnęła mnie jeszcze większa zaduma i pomyślałem sobie, że czuję się jak nekrofil. Tego już za wiele! Postanowiłem jak najszybciej skończyć. Cała przygoda ograniczyła się do 15 minut, a więc przelicznik wzrósł do 10zł na minutę. Fatalnie. Pomyślałem sobie.... może by tak chwila rozmowy i zrobię to jeszcze raz? Otóż rozmowa  Drewnianą Panną była bardzo ciekawa. ja: Sama tu przyjmujesz?ona: Jest nas pięć.ona: Pada tam?ja: Nie. Ech idę już.ona: Ale ekspres!ja: No, nudno tu.10 minut później wydałem 5 zł na kawałek pizzy. Była wyśmienita a każdy kęs sprawiał mi większą przyjemność niż seks z tą Panią. Tak, pizza, to jest to.PS. Pozdrowienia dla najwierniejszej fanki ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6931675816947008645-1663548517653372531?l=wiecejseksu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/feeds/1663548517653372531/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2012/01/7-pizza.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/1663548517653372531'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/1663548517653372531'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2012/01/7-pizza.html' title='7. Pizza'/><author><name>luki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02699609183760720621</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6931675816947008645.post-4257671142182381115</id><published>2011-12-18T02:32:00.000-08:00</published><updated>2011-12-18T02:32:38.879-08:00</updated><title type='text'>6. Inny świat</title><content type='html'>Typowy anons "na dwa telefony". Dzwonię pod numer podany w ogłoszeniu, dowiaduję się o koszcie spotkania, otrzymuję adres - ulicę i numer bloku. Podjeżdżam, dzwonie drugi raz, mówiąc, że jestem pod blokiem - wtedy pani podaje numer klatki i mieszkania. Wjeżdżam obskurną windą, idę jeszcze brzydszym korytarzem. Tu wszędzie mieszkają ludzie. Codziennie chodzą pomiędzy tymi odrapanymi ścianami z farbą starszą niż ja. Za każdymi drzwiami mieszka jakaś rodzina. Ale nie za tymi, do których zmierzam. Z pewnością nie, bo kiedy otwiera mi 30-letnia brunetka moim oczom ukazuje się inny świat. Jakbym nagle przeniósł się do filmu, do jakiegoś ekskluzywnego klubu dla VIP-ów. Nie, to przecież nie może być agenturka...Ściany pomalowane na kolory współgrające z delikatnym, czerwonym oświetleniem. Ładne, erotyczne (ale nie pornograficzne) obrazki na ścianach, kącik wypoczynkowy w rogu. Podchodzą trzy dziewczyny. Od razu zdecydowałem. Śliczna blondyneczka, z włosami zaplecionymi w dwa warkocze. Miała około 20-22 lat i piękny uśmiech, który kontrastował ze znudzonym wyrazem twarzy drugiej z dziewczyn, na którą ewentualnie mógłbym się zdecydować. Blondyneczka poprosiła mnie żebym usiadł i zaczekał, bo musi się przygotować. A brunetka zasłoniła czerwoną zasłonę przedzielającą korytarzyk na pół. Słyszałem, że do mieszkania wszedł inny mężczyzna, klient, ale po chwili wyszedł. Po kilku minutach zostałem zaprowadzony do pokoju, w którym dziewczyna pokazała mi, za co warto płacić. Bo naprawdę było warto. Pomijając fakt, że jako pierwsza miała w miarę naturalne (co nie znaczy że nie przystrzyżone) włosy łonowe, co łącznie z uśmiechem dawało jej niesamowitą naturalność, to okazała się naprawdę sympatyczna. Albo była świetną aktorką, albo też lubiła to co robi (a przecież każda praca daje się lubić!). Powiedziała, że lubi kiedy klient wychodzi zadowolony. Seks z nią był naprawdę fantastyczny i znów nie czułem, jakbym kochał się za pieniądze. Zapłaciłem tylko za pół godziny. Gdybym chciał jednak zostać godzinę - musiałbym zapłacić całość, jak za godzinę. Dlatego też, gdy usłyszałem pukanie do drzwi zapewne oznajmiające że spotkanie dobiega końca, pożałowałem, że od razu nie wyłożyłem godzinnej stawki. Gdy minęło 30 minut moja kochanka sprawiała wrażenie bardzo zestresowanej. Czyżby szefowa była taką jędzą? Potrącała karę za dłuższe spotkanie z klientem? No...ale udało się, przy obopulnych staraniach wyrobiłem się w jednej doliczonej minucie, a wychodząc natknąłem się na szefową. Aż mi dech zaparło: była to prawdziwa burdelmama. Tak jak samo mieszkanko, i ona była jak z filmu! Pani po 40-tce, z lekką nadwagą, zbyt mocno umalowana, z groźnym spojrzeniem i roztaczającym się wokół zapachem tytoniu. Uśmiechnęła się w wymuszony sposób i powiedziała do mnie ochrypłym głosem: "zapraszamy ponownie, kotku" co zabrzmiało wręcz groteskowo.Ponieważ dopiero rozpoczynałem moją wielką przygodę, postanowiłem tu jednak nie wracać i szukać wrażeń u innych kobiet. Bo co by było, gdybym po ponownym przyjściu nie zobaczył tej ślicznej blondyneczki z uśmiechem na ustach? W tył zwrot? Poza tym - wszystkiego trzeba w życiu spróbować. A po co wracać do jednej dziewczyny, skoro tego kwiata jest pół świata, a kwiaciarnia co blok?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6931675816947008645-4257671142182381115?l=wiecejseksu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/feeds/4257671142182381115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2011/12/6-inny-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/4257671142182381115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/4257671142182381115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2011/12/6-inny-swiat.html' title='6. Inny świat'/><author><name>luki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02699609183760720621</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6931675816947008645.post-6534876032670479860</id><published>2010-09-16T08:25:00.000-07:00</published><updated>2011-12-11T11:52:54.911-08:00</updated><title type='text'>5. Seks w sieci i zapach miłości</title><content type='html'>Właściwie, to już po moim "pierwszym razie" zacząłem szukać w sieci informacji o prostytutkach, przeglądnąłem setki ofert z mojego regionu, zapisałem najciekawsze numery kontaktowe. Kupiłem nawet fachowe czasopismo - ukazujący się w moim regionie miesięcznik zawierający prawie wyłącznie foto-oferty. Piękne dziewczyny z zamazanymi twarzami, miejscowość i numer telefonu. Te poszukiwania, świadomość, że mogę sobie wybrać, zapłacić i posiąść kobietę która mi się spodoba, dawały mi olbrzymi zastrzyk adrenaliny. W zasadzie pobudzały mnie do życia bardziej, niż cokolwiek innego. Bardziej, niż kiedyś zakochanie się i zdobycie uczuć tej, wydawało by się, jedynej i najcudowniejszej dziewczyny. Ale miłość aktualnie przestała mnie interesować. Tyle starań, marzeń, nadziei, ba, nawet pieniędzy. Miesiące zbliżania się, po nich lata powolnego wygasania uczucia i zastanawiania się, czy to na pewno tak miało wyglądać. Zdawałem sobie sprawę, że to nie jest obiektywne spojrzenie, że zniechęciłem się do związku i pewnie kiedyś znowu zapragnę kogoś kochać. Ale na razie pokochałem seks. Wchodzę na stronę internetową, wybieram region kraju, wiek i już pokazuje mi się lista chętnych kobiet, wraz ze zdjęciami, cenami i informacjami co można, a czego nie. Zdawałem sobie już sprawę, że większość z tych ofert to zakamuflowane w blokowiskach burdeliki, a dziewczyna ze zdjęcia może być po prostu jedną z kilku którą tam zastanę (albo też nie będzie jej wcale). Zresztą, tylko raz rozpoznałem w którejś tą ze zdjęcia. Zwykle może nawet i były to one, ale w chwili wejścia do mieszkania nawet nie zamierzałem zaprzątać tym sobie głowy. I to wszystko wcale nie zmieniało mojego nastawienia. Nawet, jeśli to nie będzie właśnie ta ze zdjęcia, i tak przeżyję coś ekscytującego. &lt;br /&gt;Cóż, związek z Anią, jakby się mogło wydawać, jeszcze trwał gdzieś w próżni. W każdym razie, nie padło jeszcze na głos nic wiążącego (a raczej rozwiązującego). Znalazłem sobie w pobliżu Ani dobrze zapowiadającą się ofertę, po czym pognałem na spotkanie. Spacer, kłótnia, rozmowa na jedyny wspólny i niedrażliwy temat, który nam pozostał, kolejna kłótnia, pogodzenie się, pocałunki, rozpięcie stanika, jej ręka na moich spodniach. Właśnie teraz, po 4 latach, kiedy już wiedzieliśmy, że nie nasz związek nie ma przyszłości, ona zaczęła mi pozwalać na coś takiego! I tu za każdym razem ten sam scenariusz. &lt;br /&gt;Nagle Ania stwierdza, że to byłoby na tyle. Dobranoc. I działo się tak już kilka razy. tym razem po prostu zaszło nieco dalej, z tą ręką na spodniach. Nie, ja nigdy nie należałem do osób, które od dziewczyny oczekują seksu. Mogłem nawet czekać do ślubu.  Ale co TO było? To nawet nie wyglądało na zapędzenie się zbyt daleko w czułościach, ponad wcześniej ustalone granice. To było po prostu "masz, dotknij sobie, może jeszcze za tym zatęsknisz". Gdyby to się stało przed moimi "ekscesami", pewnie bym się rozpłakał, bo czułem się podle. &lt;br /&gt;Wiem, pewnie powinienem czuć się podle bez przerwy, właśnie ze względu na moje "ekscesy" na boku. Ale nie poczułem się. I dobrze, bo kilka tygodni później dowiedziałem się, że nie powinienem się tak czuć. Ale o tym opowiem w swoim czasie. Pozbierałem się szybko i pomyślałem, że tego wieczoru będzie jeszcze jedna dziewczyna. Taka, która mnie nie odrzuci. Lokum mojej "wybranki" to była stara, zaniedbana kamienica. Otworzyła mi niewysoka brunetka, przeciętnej urody, ale wyglądała na sympatyczną. Zaprowadziła mnie do małego pokoiku. Zażyczyła sobie 100zł. - Jeśli chcesz się umyć, to po lewej jest łazienka, ja zaraz wracam - powiedziała, po czym udała się do pokoju po drugiej stronie wejścia. Usłyszałem, jak rozmawia - jeden kobiecy i jeden męski głos. O kurde, w co ja wpadłem. Alfons? Mąż przy którym dorabia? Może zmusza ją do tego? Ale nie, nie wyglądała na zmuszaną do czegokolwiek. Wszedłem do łazienki, włączyłem wodę i rozebrałem się. Rozmowa toczyła się na temat telewizji, słyszałem też śmiechy, więc to pewnie alfons lub ktoś inny wtajemniczony. Usłyszałem też jeszcze jeden kobiecy głos. Nie umyłem się, bo uznałem, że skoro ona się nie umyła to dlaczego ja powinienem? Brałem prysznic przed wyjściem z domu. Wyszedłem z łazienki, rozejrzałem się po pokoju. Panował półmrok, meble wyglądały na stare. W kącie stała zwykła kanapa z oparciem, nawet nie rozłożona, a na niej rozpostarte byle jak prześcieradło. Brunetka weszła, rozebrała się szybko i zachęciła mnie do położenia się na kanapie. Miała ok. 160 cm wzrostu, dość duże piersi i pupę znacznie większą od jej anorektycznych poprzedniczek. Nie dużą, ale kształtną i wyjątkowo seksowną. Uznałem, że ma nieco cygański typ urody (mam na myśli dziewczynę, nie jej pupę). Jak zwykle zaczęło się od pracy rękoma, ale zanim zdążyłem się zorientować, zaczęła robić mi loda. Bez założenia gumki. Przeraziło mnie to, na myśl błyskawicznie przyszły mi wszelakie choroby z HIV-em na czele. Ale uznałem, że już i tak za późno. Stwierdziłem, że jestem niedoedukowany i pewnie nie zarażę się niczym groźnym przez sam kontakt z jej ustami, przecież nie ugryzie mnie. O ile nie przepadam za lodami, takimi lodami, to tym razem spodobało mi się. Już wcześniej wyrobiłem sobie zdanie na temat loda w gumce. Nie wiem co w tym (ogólnie w lodach) tak podnieca facetów, poza jednym, tym, co jeszcze jako  tako podnieca mnie - uczucie lekkiej dominacji. Choć nie, dominacja raczej źle mi się kojarzy. To bardziej jeden z całkowitego fizycznego posiąścia tej kobiety, przedsmak jej oddania się w inny sposób. Bo tu przecież o oddanie się chodzi, prawda? Za to się płaci? Nie chciałbym być źle zrozumiany. Nie interesuje mnie żadna dominacja w stylu bicia pejczem czy udawania kogoś innego. Ale seks to oddanie się. Kobieta oddaje się facetowi, facet kobiecie. Facet jest zwykle tą aktywniejszą stroną, więc to bardziej ona oddaje się jemu. W przypadku płacenia za seks sprawa staje się jeszcze bardziej oczywista. Tak więc lodzik był bardzo podniecający. Tym bardziej, że moje dłonie natrafiły na niedługie, ale miłe futerko pomiędzy jej nogami, co podnieca mnie bardziej niż jego brak. Później, w trakcie zmierzania do pozycji klasycznej, robiąc to co często robię w tym przypadku - schodząc ustami coraz niżej, odkryłem że ta dziewczyna pachnie. Tak, ona tam pachniała. Nie perfumami, ale kobietą. Pierwsza moja myśl była - no tak, przecież ona się nie umyła. Poprzednie dziewczyny z którymi się kochałem były idealnie czyste, nie pachniały niczym, no może poza mydłem. A tu do moich nozdrzy dotarł zapach. Pamiętam go jeszcze do dzisiaj. Szybko przeszliśmy do pozycji typu "piesek", przy której podniecające, podskakujące pośladki spowodowały (zbyt) szybki finał. Przed wyjściem z mieszkania brunetka kazała mi zaczekać, wyjrzała czy nikogo nie ma w korytarzu. Pomyślałem, że może to właśnie jej mieszkanie i nie chce rozgłosu wśród sąsiadów. A mieszkanie rzeczywiście wyglądało na zamieszkane, a nie jedynie wykorzystywane w celach kontaktów biznesowych. Nie byłem do końca zadowolony ze względu na mroczny, nieco spelunkowy klimat tego mieszkania, głosy z  sąsiedniego pokoju, a także zapach oznaczający, że moja partnerka nie brała w ostatnich godzinach prysznica. Oraz fakt loda bez gumki, który nie dawał mi spokoju. Zmierzałem prosto do domu, pod prysznic. A zaraz potem do lektury na temat ryzyka związanego z lodem bez gumki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po uspokojeniu swoich  obaw dotarło do mnie, dlaczego byłem tak podniecony. To ten zapach. Najpierw nieco mnie nieco zniesmaczył, ale to przecież on tak mnie podniecał. Czułem go jeszcze pod prysznicem, na palcach. Zapach kobiety jest piękny i będę go wielbić, rozkoszować się nim przy każdej możliwej okazji. To nie był zapach kobiety brudnej czy zaniedbanej, ale naturalnej. Pamiętam ten zapach do dziś, i jest on z pewnością jednym z powodów, dla których ubóstwiam aktywnie spędzać czas z głową pomiędzy nogami kobiety. Podnieca mnie to znacznie bardziej, niż sam stosunek. Nie skłamałbym mówiąc, że dla mnie najwspanialsze chwile w seksie, to te spędzone w taki sposób. I pomyśleć, że kiedyś uważało się to za poniżające dla mężczyzny i nikt by się do tego nie przyznał. A teraz... zrobię dziewczyno co tylko pragniesz, ale pozwól mi nacieszyć się twoim intymnym smakiem i zapachem. No, może w przypadku płatnej miłości nigdy nie podchodziłem do tego "smaku" tak dosłownie jakbym chciał, mając na uwadze wszystkich tych panów, którzy mogli doświadczać tego przede mną w tym  samym dniu. Ale dlaczego nie delektować się tą nieco kosztowną chwilą, choćby w pewien nieco ograniczony sposób? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Na początku pisząc tego bloga nie spodziewałem się, że kogoś on zainteresuje. Spodziewałem się raczej głosów - delikatnie mówiąc - krytyki. Ale na liczniku już ponad 500 odwiedzin, a głos tylko jeden - pozytywny. Pozytywny w sensie, jak myślę, zainteresowania blogiem, gdyż wiem, że ciężko nazwać to wszystko czymś pozytywnym w naszym świecie pełnym hipokryzji. Jeśli więc mój blog zainteresował Cię, zbulwersował bądź natchnął do czegoś podobnego, napisz do mnie proszę, lub zostaw komentarz. Mój e-mail: lukki789(małpka)wp(kropka)pl Pozdrawiam gorąco, szczególnie Panią, która mnie podlinkowała na swoim blogu (odwdzięczę się) a którą w pewnym szczerym sensie szczerze podziwiam:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6931675816947008645-6534876032670479860?l=wiecejseksu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/feeds/6534876032670479860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2010/09/5-seks-w-sieci-i-zapach-miosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/6534876032670479860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/6534876032670479860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2010/09/5-seks-w-sieci-i-zapach-miosci.html' title='5. Seks w sieci i zapach miłości'/><author><name>luki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02699609183760720621</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6931675816947008645.post-2793110376588642777</id><published>2009-12-28T22:52:00.001-08:00</published><updated>2011-12-11T11:55:01.659-08:00</updated><title type='text'>4. Agenturka</title><content type='html'>"Agentura - agencja towarzyska" (Miejski Słownik Slangu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W pewne sobotnie przedpołudnie, będąc we wcześniej wspomnianym dużym mieście, naszła mnie ochota na małą przygodę.&lt;br /&gt;No dobrze, nie ukrywam, ochota ta nie opuszczała mnie od ostatniego razu. Moja "zapasowa" komórka była już pełna numerów spisanych z internetu z krótkimi notkami, żebym wiedział kto jest kim.&lt;br /&gt;Umówienie się zajęło mi chwilkę, a już po pół godzinie jechałem na czwarte piętro niedużego bloku. Facet, który za mną wsiadł z pieskiem do windy, niestety nie wcisnął żadnego innego przycisku, tylko dziwnie się we mnie wpatrywał. Poczułem się trochę nieswojo, ale przecież nikt mnie tu nie znał. Przez myśl przeszło mi nawet, żeby powiedzieć "jadę do prostytutki na czwartym, pan też?".&lt;br /&gt;Drzwi mieszkania otworzyła mi śliczna, szczuplutka brunetka ubrana w króciutką dżinsową spódniczkę i czerwony stanik. Stan zwątpienia, w który wpadłem dzwoniąc do drzwi, gdy przy sąsiednich stał rower, a przy następnych wózek i stara lodówka, natychmiast minął. Dziewczyna poprowadziła mnie do, na pozór normalnie urządzonego, pokoju. A wtedy w drzwiach pojawiły się trzy inne dziewczyny, a jedna powiedziała "proszę sobie wybrać jedną z nas". Zdębiałem. A więc to tak... to nie żadna "prywatka", ale zakamuflowany burdelik. A ja mam wybrać. Jak w sklepie. I wszystkie dziewczyny patrzą na mnie. Moje oględziny były krótkie. Jedna z pań wyglądała zdecydowanie zbyt staro jak na mnie i moje gusta. Druga miała zbyt dużo kilogramów, a trzecia, oprócz nieatrakcyjnej twarzy i cery, miała olbrzymie braki w uzębieniu, których zdecydowanie nie powinna pokazywać próbując się, jakby nie było, sprzedać.&lt;br /&gt;Odetchnąłem z ulgą, gdy u ich boku stanęła Anielica, która otworzyła mi wcześniej drzwi.&lt;br /&gt;- Ty - szepnąłem nieśmiało, jakbym chciał, by usłyszała to tylko ona. Jakbym nie chciał, by pozostałe panie poczuły się urażone moim wyborem.&lt;br /&gt;Zaprowadziła mnie do łazienki, wskazała prysznic, jeśli chciałbym się odświeżyć, a do ręki dała mi czysty ręcznik. Skorzystałem, a kiedy wyszedłem, ku mojemu zaskoczeniu, pod prysznic weszła ona. Byłem mile zaskoczony taką higieną.&lt;br /&gt;Jej ciało było boskie. Szczuplutka figura, idealne piersi. Jej plecy i jedno ramie zdobił olbrzymi, fachowo wykonany tatuaż. W trakcie krótkiej konwersacji dowiedziałem się, że wcześniej pracowała w Belgii, gdzie dobrze zarabiała, ale musiała wrócić do Polski. Zajmując się mną miała problem z założeniem mi prezerwatywy, co mnie trochę zdziwiło. Co więcej, zapytała, czy może założyć mi dwie. Zdębiałem. Czy dwie prezerwatywy to większe bezpieczeństwo, czy może większe ryzyko? Stawiałbym na znacznie większe ryzyko pęknięcia obu na skutek tarcia dwóch warstw. Ale przystałem na to. Z pewnością dwie gumki spowodują, że nie dojdę zbyt szybko, a to gwarancja dłuższej zabawy. I tak okazało się, że miałem bardzo dobry dzień pod względem możliwości seksualnych. W pewnej chwili pomyślałem nawet, że nie dojdę, ale moja Anielica chętnie zmieniała pozycje i nie dawała po sobie znać, że ma dosyć. W końcu udało się. Byłem tak wykończony fizycznie, że skorzystałem z propozycji jeszcze jednego prysznica, a później ledwie dowlokłem się do samochodu.&lt;br /&gt;Drobne rozczarowanie które poczułem, gdy zorientowałem się, że to nie prywatka a "agenturka" (słowo to poznałem nieco później z pewnego tematycznego forum internetowego), nie popsuło mi nastroju. Wręcz przeciwnie. Po godzinie wspaniałego seksu na pełnych obrotach uznałem, że wybór jaki mi zaoferowano jeszcze zwiększył moje emocje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6931675816947008645-2793110376588642777?l=wiecejseksu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/feeds/2793110376588642777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2009/12/4-agenturka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/2793110376588642777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/2793110376588642777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2009/12/4-agenturka.html' title='4. Agenturka'/><author><name>luki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02699609183760720621</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6931675816947008645.post-7582956315316965021</id><published>2009-12-20T05:18:00.000-08:00</published><updated>2009-12-20T05:18:21.420-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamiętnik'/><title type='text'>3. Pociąg do raju</title><content type='html'>Pod wpływem ekstazy, która trwała przez kilka dni od seksu w "night clubie", zacząłem szukać nowych wrażeń. Nigdy wcześniej nie szukałem tego typu anonsów w internecie. A było ich mnóstwo. Zdjęcie, wiek, sylwetka, opis co można a czego nie, cennik. Bardzo długo przymierzałem się i wybierałem. Ze względu na dużą odległość od stolicy regionu - a głównie stamtąd ogłaszały się dziewczyny - musiała to być wyprawa dobrze przemyślana. Ale to żaden problem. Moja była dziewczyna też stamtąd pochodziła. Ponieważ byłem z nią umówiony na jeszcze jedno spotkanie (sam nie wiem do czego miało doprowadzić), postanowiłem resztę wieczoru spędzić ciekawie. Zadzwoniłem do dziewczyny, która wyglądała sympatycznie, umówiłem się na 20.00. Spotkanie z Anią bardzo dłużyło mi się. Ona z pewnością zastanawiała się skąd u mnie taka ekscytacja i stres. A ja, pomimo ciekawej rozmowy, wciąż zerkałem na zegarek. Jak tylko pożegnaliśmy się, popędziłem na drugi koniec miasta. Olbrzymie osiedle, gigantyczne bloki z dziesiątkami klatek schodowych. Czułem olbrzymią tremę. Na trzeźwo wszystko wygląda inaczej. A co, jeśli otworzy mi jakaś kobieta ale okaże się, że to tylko głupi kawał, że to normalne mieszkanie? Ach, nie wspomniałem. Z rozmowy, kiedy umawiałem się na godzinę i dowiadywałem o adres wynikało, że dziewczyna przyjmuje w prywatnym mieszkaniu.&lt;br /&gt;Kiedy zadzwoniłem do drzwi i otworzyła mi ładna, 25-letnia brunetka ze zdjęcia, poczułem, że jednak dobrze trafiłem. Zaprosiła mnie do środka z uśmiechem na ustach, a ja odprężyłem się nieco. Zaproponowała coś do picia, a ponieważ nie wiedziałem, co tak właściwie powinienem zrobić, zgodziłem się na szklankę wody. Zapłaciłem za godzinę, usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać. Jak podejrzewam, standardowe tematy jakie mogła poruszyć. Pytała jak znalazłem namiar na nią, czy robię to często, czy może zapytać o to czy mam kogoś. Ona opowiadała o sobie - pracuje w szpitalu, mało zarabia, odziedziczyła po babci mieszkanie i postanowiła sobie w nim dorobić. Ale nie stawia na ilość, przyjmuje tylko tych panów, co do których telefonicznie może się przekonać o ich trzeźwości i zachowaniu. A także stałych klientów. Po oględzinach mieszkania i półgodzinnej rozmowie naprawdę jej uwierzyłem. I czułem się fantastycznie myśląc o tym, że ta urocza i przesympatyczna brunetka za chwilę będzie moja. Obiektywnie patrząc była nawet ładna, choć zupełnie nie w moim guście. Gdy teraz ją wspominam, widzę Katarzynę Cichopek. Ten sam typ urody, taka sama figura, piersi, długie, gęste włosy.&lt;br /&gt;W pewnej chwili zerwała się z fotela i powiedziała, że chyba za bardzo się rozgadała, a ja przecież nie za to płacę. Ale z nią to mógłbym po prostu rozmawiać. No dobrze, nie rozmawialiśmy dłużej. W pokoju obok czekał już rozłożony na ziemi gruby materac, a ona zaczęła dobierać się do mnie w taki sposób, że poczułem się jakby rzeczywiście zależało jej na zadowoleniu mnie. Byłem w siódmym niebie. &lt;br /&gt;Kiedy wyszedłem z jej mieszkania czułem się wspaniale. Jeszcze lepiej, niż za pierwszym razem, pewnie dlatego, że byłem trzeźwy i decyzja o zrobieniu tego była dobrze przemyślana. Sam nie wiem, co było lepsze. Seks sam w sobie, czy ten dreszcz emocji związany z  szukaniem, umawianiem się z nieznaną mi kobietą. Ale wiedziałem, że wyzwalam się z niewoli mojej chorobliwej nieśmiałości. W kontekście seksu z prostytutkami może to się wydać śmieszne, ale nagle nabrałem pewności siebie, i zmieniłem się pod względem kontaktów towarzyskich. Z pewnością największa zasługa w tym pewnego medykamentu, ale to już zupełnie inna historia, o której być może kiedyś opowiem.&lt;br /&gt;W drzwiach ta przemiła istota zaprosiła mnie na kolejne spotkanie. Pomyślałem, że nie pożałowałbym tego i z każdym spotkaniem miałbym z nią więcej rozkoszy. Ale wiedziałem, że już do niej nie wrócę. Było mi cudownie, ale wracając ominęłaby mnie ta najbardziej ekscytująca część mojego nowego hobby. Pociąg, do którego wsiadłem, jedzie dalej. I na razie nie mam zamiaru wysiadać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6931675816947008645-7582956315316965021?l=wiecejseksu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/feeds/7582956315316965021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2009/12/3-pociag-do-raju.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/7582956315316965021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/7582956315316965021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2009/12/3-pociag-do-raju.html' title='3. Pociąg do raju'/><author><name>luki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02699609183760720621</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6931675816947008645.post-614569719714948614</id><published>2009-12-19T11:30:00.000-08:00</published><updated>2009-12-19T11:30:10.450-08:00</updated><title type='text'>2. Zmarnowane lata</title><content type='html'>Na początku było pięknie. Walczyłem o uczucia pięknej, inteligentnej dziewczyny. No, może nie pięknej dla mnie, ale statystycznie z pewnością wyjątkowo pięknej, wysokiej blondynki. Inteligentna była na pewno ponadprzeciętnie. Choć w sposób, który mnie irytował. A więc co w niej widziałem? Dopiero teraz to widzę. Tu chodziło o walkę i zwycięstwo. Zdobycie jej uczuć było dla mnie celem samym w sobie. A to przysłoniło mi całą resztę naszego związku. O ile przeciwieństwa podobno się przyciągają, to my na pewno byliśmy wyjątkiem od tego stwierdzenia. W dniu, który nastał po spotkaniu z piękną prostytutką, uzmysłowiłem sobie coś ważnego. I żałuję, że nie zrobiłem tego przynajmniej dwa lata wcześniej. Otóż, dla mnie nie ma przyszłości związek z kobietą, dla której: &lt;br /&gt;1. Najważniejsza w życiu jest kariera.&lt;br /&gt;2. Seks - owszem, po uzyskaniu całkowitej, stuprocentowej pewności, że to ten jedyny. Czyli na pewno nie przed 30-tką. I wcale nie chodzi tu o przekonania religijne. Takie przekonania naprawdę potrafię uszanować.&lt;br /&gt;3. Kiedy już taka pewność będzie, wszystko musi się odbyć w idealny, wypracowany wieloma dyskusjami i kompromisami sposób, w uzgadnianym całymi latami wymarzonym miejscu i czasie. I absolutnie nie zmienia to faktu, że wszystko ma się odbyć spontanicznie.&lt;br /&gt;4. Ślub i dzieci (tak, zawsze chciałem mieć żonę i dzieci!) - po osiągnięciu odpowiedniej pozycji zawodowej. Nawet nie chcę zgadywać, kiedy to u niej nastąpi.&lt;br /&gt;5. Wszystkie jej sukcesy zawodowe powinny być identyczne jak sukcesy partnera życiowego. Ona nie może pozostawać w tyle. Powinna  być lekko z przodu, ale też nie za bardzo - przecież nie mogę być w tym związku nieudacznikiem. Gdy jej podwinie się czasem noga - och, przecież jest tylko słabą kobietą. &lt;br /&gt;Zmieniałem się dla niej z każdym dniem. Okłamywałem sam siebie, że ją kocham, że warto, że muszę być takim, jakim ona sobie mnie wymarzyła. Lubić to, co ona lubi.&lt;br /&gt;Aż tu nagle olśniło mnie. Mam być sobą. Chcę żyć, popełniać błędy, zmieniać zdanie i poglądy. Chcę kochać, ale szczerze. Chcę być kochanym takim, jaki jestem. A jeśli nie, to już wolę być sam. Ach, i co być może najważniejsze w kontekście tego bloga. Chcę seksu. Ok, aktualnie nie miałem z kim. Ale przecież można za niego zapłacić, o czym właśnie się przekonałem.&lt;br /&gt;Z Anią spotkałem się jeszcze kilka razy, ale sam nie wiem w jakim celu. Kiedy powiedziałem jej, że to definitywnie koniec, aż się rozpłakałem. Taki szczęśliwy nie byłem od chwili, kiedy powiedziała mi, że chce być ze mną.&lt;br /&gt;Poza tym, co napisałem, nie powiem o niej złego słowa. To fajna dziewczyna o dobrym sercu, ale my razem - to wielka pomyłka. Mógłbym ją naprawdę kochać, ale wyłącznie jako przyjaciel. Szczerze wierzę w możliwość istnienia takiej przyjaźni, ale cóż... nam to niestety nie było dane.&lt;br /&gt;Przez kilka kolejnych miesięcy regularnie rozmawialiśmy na gadu-gadu. O niczym szczególnym. Głównie o pewnych naukowych sprawach. Pewnego razu powiedziała nieśmiało, że zaczęła się z kimś widywać, ale nie chciała wcześniej mówić, żeby mnie nie urazić. Oj, gdybym to ja jej powiedział, co wydarzyło się w moim życiu, z iloma kobietami spotkałem się i jaki charakter miały niektóre z tych spotkań...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6931675816947008645-614569719714948614?l=wiecejseksu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/feeds/614569719714948614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2009/12/2-zmarnowane-lata.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/614569719714948614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/614569719714948614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2009/12/2-zmarnowane-lata.html' title='2. Zmarnowane lata'/><author><name>luki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02699609183760720621</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6931675816947008645.post-256279630705856831</id><published>2009-12-19T08:54:00.000-08:00</published><updated>2009-12-19T08:55:26.274-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pamiętnik'/><title type='text'>1. Pierwszy taki raz...</title><content type='html'>Pewien zimowy wieczór, a dokładniej gorący wieczór kawalerski najlepszego przyjaciela.&lt;br /&gt;Odbywał się on w jego wynajętym na czas studiów mieszkaniu. Oczywiście punktem głównym programu była wódka, a drugim, obowiązkowym i wyczekiwanym przez wszystkich wydarzeniem, miał być występ striptizerki.&lt;br /&gt;Jej pseudonim artystyczny brzmiał "Kasia". Przybyła w towarzystwie dobrze zbudowanego dżentelmena, który czekał przed drzwiami. Po tańcu, który wzbudził wielkie emocje, opisała w kilku słowach gdzie pracuje, i że nie tylko na taniec można tam liczyć. &lt;br /&gt;Po krótkiej dyskusji załadowaliśmy się do trzech taksówek, gdzie dowiedzieliśmy się, że na podwiezieniu nas do owego "klubu nocnego" taksówkarze skorzystają dodatkowo na mocy umowy z właścicielem tego przybytku.&lt;br /&gt;Na miejscu zastaliśmy zwykłą knajpę ze stolikami, wyróżniał się jedynie bramkarz w drzwiach i rurka w rogu, na której co jakiś czas pokręciła się jedna z pań, co wyglądało, jakby każda miała określony czas dyżurowania.&lt;br /&gt;Po zajęciu przez nas miejsc przy stolikach dosiadły się do nas owe panie. Dowiedzieliśmy się ile kosztuje piwo, ile szampan (nasze towarzyszki dostają premię za namówienie klienta na szampana). Zamówiliśmy po piwie (10zł) i wypytaliśmy o rzeczy takie jak: co tu można robić, ile zarabiają, czy to im się podoba. Dziewczyna z którą rozmawiałem powiedziała, że dla rodziców i znajomych pracuje jako barmanka. Ale jako barmanka nie zarobiłaby 3-4 tys. zł.  No i o czym tu rozmawiać z prostytutkami kiedy nie ma się zamiaru korzystać z ich usług.&lt;br /&gt;I wtedy stało się. Zobaczyłem dziewczynę swoich marzeń. A w zasadzie bardzo do niej podobną. Tamta na pewno nie pracowała w tym zawodzie.&lt;br /&gt;Ta twarz i figura kilka lat temu tak wryła mi się w pamięć, że nie mogłem o niej zapomnieć. A tu proszę, bliźniaczka. Niewiele niższa ode mnie, szczuplutka, 19-20 lat, ciemna blondynka z jasnymi pasemkami.&lt;br /&gt;Decyzja zajęła mi 5, może 10 sekund, wliczając w to czas na sprawdzenie zawartości portfela. Akurat miałem 150zł, co dawało mi stuprocentową szansę na pół godziny rozkoszy, bez zbędnych rozmów, randek, starania się, bólu i rozczarowań, gdyby okazało się, że wybranka pragnie pozostać dziewicą do 30 roku życia. A owszem, takie doświadczenia przyniosło mi życie.&lt;br /&gt;Nawiasem mówiąc, sięgając po portfel podjąłem równocześnie decyzję o ostatecznym zerwaniu z Anią. Wprawdzie decyzja ta została już podjęta, to jednak była ona w formie "może tak będzie najlepiej dla nas obojga, zastanówmy się nad tym...", a impreza kawalerska była dla mnie także okazją do odreagowania. Otwierając portfel pomyślałem jeszcze o trzech zmarnowanych latach, ale o tym w skrócie napiszę innym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Cześć - powiedziałem, nachylając się nad nią. Z niechęcią oderwała wzrok od dobrze ubranego faceta z którym rozmawiała.&lt;br /&gt;- Jestem zajęta.&lt;br /&gt;- Idziemy na górę?&lt;br /&gt;- Aaa, jasne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Góra" okazała się jednym z kilku bajecznie urządzonych pokoików z łożem w kształcie serca, delikatnym czerwonym oświetleniem, schludnym prysznicem we wnęce.&lt;br /&gt;Przyznaję, czułem się nieco skrępowany, nigdy wcześniej nie płaciłem za seks, nigdy też nie robiłem tego bez jakichkolwiek uczuć wiążących mnie z partnerką. Ale alkohol we krwi zrobił swoje i już wkrótce siedziałem z nią w łóżku głaszcząc jej idealne, mieszczące się w dłoniach piersi, kształtne pośladki, i tracąc cenne chwile na rozmowę. Ale było mi bardzo miło.&lt;br /&gt;Sam seks też był niczego sobie, alkohol wydłużył spotkanie, które ze względu na moje zauroczenie tą osobą, jak i podnieceniem nowym doświadczeniem, mogłoby trwać zdecydowanie zbyt krótko. W przedłużeniu czasu spotkania "pomógł" też fakt, że wchodząc w nią czułem zdecydowanie zbyt dużo miejsca dla siebie.  A to nie zdarzało mi się ani nigdy wcześniej, ani później. Zaznaczam, że nie jestem ani wybredny, ani też nie odbiegam od normy. Kiedy zadzwonił dzwonek (sygnał oznajmujący koniec spotkania) pobiegła, zapewne do szefa, załatwić jeszcze 5 minut, żeby spotkanie nie zakończyło się bez zakończenia Myślę, że świadczyło to o jej dobrej woli, gdyż takie numery pewnie nie mają tam miejsca. Zapłaciłeś 150zł za pół godziny zamiast 250 za godzinę, a chcesz zostać dłużej, możliwość dopłaty nie istnieje. Trzeba wyłożyć kolejne 150. Jak się później dowiedziałem, taka praktyka jest ogólnie przyjęta w tej branży.&lt;br /&gt;Podsumowując - gdyby ta anielica pracowała w miejscu innym niż klub nocny, z pewnością wróciłbym do niej. Niestety, przyjemność obcowania z bramkarzami i innymi klientami oraz niemożność wcześniejszego sprawdzenia, czy ona rzeczywiście tam jest, spowodowały, że nie poczułem szczególnej chęci powrotu. Nawet do tak pięknej istoty. Ale...przecież tego kwiata jest pół świata! I z tego, co zdążyłem zauważyć, wiele z tych kwiatuszków można wynająć za rozsądną cenę.&lt;br /&gt;A tej nocy uczyniłem wielki krok w dobrą stronę. Wydawałoby się - po prostu zapłaciłem za seks. Ja patrzę na to zupełnie inaczej. Podjąłem jedną z najważniejszych i najtrafniejszych decyzji w życiu. Decyzja ta uratowała mnie od nijakości i postępującej depresji.&lt;br /&gt;O innych pięknych kwiatuszkach, z którymi miałem przyjemność obcować, już wkrótce...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6931675816947008645-256279630705856831?l=wiecejseksu.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/feeds/256279630705856831/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2009/12/1-pierwszy-taki-raz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/256279630705856831'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6931675816947008645/posts/default/256279630705856831'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wiecejseksu.blogspot.com/2009/12/1-pierwszy-taki-raz.html' title='1. Pierwszy taki raz...'/><author><name>luki</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02699609183760720621</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
